11 kwi 2015

ARMY GREEN COAT

Spodnie - H&M
Pasek - MOSHINO
Bluzka - H&M
Buty - H&M
Bransoletka - Lilou











Sprawdzajcie linki!
Miłej soboty :-)

MUS MALINOWO-CZEKOLADOWY

Moje zamiłowanie do tworzenia w kuchni poczułam już kilka dobrych lat temu. Przez ten czas nauczyłam się naprawdę dużo. Pod względem kulinarnym również jestem samoukiem. Gotowanie i pieczenie sprawia mi dużo radości. Jeszcze więcej kiedy mam przy sobie kogoś do pomocy. Ostatnio tworzyłam prawdziwe cuda w kuchni z Sandrą (klik).
Dziś mam dla Was zapowiadany już wcześniej post jakiego jeszcze tu nie było. Jeżeli w kuchni potraficie jedynie zagotować wodę na herbatę (lub trochę więcej) to gwarantuję, że po dokładnym zapoznaniu się z tym postem wyczarujecie niesamowity deser, którym zachwycicie każdego. 


SKŁADNIKI

Mus malinowy:
150g mrożonych/świeżych malin
1 łyżka żelatyny i 2 łyżki wody
15g cukru pudru

Mus czekoladowy:
100g czekolady mlecznej/deserowej
200ml śmietanki UHT 30%
2 żółtka

Dekoracja:
świeże maliny 

PRZEPIS

Mus malinowy
  1. Żelatynę dokładnie rozpuszczamy w gorącej wodzie. Możemy zrobić to w mikrofali (podgrzewamy kilkanaście sekund, co chwilę mieszając).
  2. Do malin dodajemy cukier puder.

3.  Miksujemy za pomocą miksera/blendera.


4. Maliny łączymy z rozpuszczoną żelatyną.
5. Gotowy mus wlewamy na dno szklaneczek.

6. Wstawiamy do lodówki.

Mus czekoladowy

1. Śmietankę ubijamy.

2. W osobnym naczyniu miksujemy żółtka.
3. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej lub mikrofali. Odstawiamy na chwilę, aby ostygła.


4. Ubitą śmietanę łączymy z żółtkami i dodajemy lekko ostudzoną czekoladę.
5. Gotowym musem pokrywamy mus malinowy, dekorujemy malinami.


6. Odstawiamy do lodówki na około godzinę.

Przepis zaczerpnięty z książki Pawła Małeckiego.
Smacznego!

7 kwi 2015

WANG

Chcąc wykorzystać ostatni dzień przedłużonego weekendu wybieramy się do Wrocławia. W planach mamy rozwiązać kolejny szereg zagadek i wydostać się z jednego z pokojów, o których pisałam tutaj.
Razem z Sandrą planujemy też zrobić zdjęcia na wrocławskim Rynku. Pogoda ma nam dopisać, czego chcieć więcej?
Wrzucam jeszcze szybko zdjęcia - w roli głównej bluza WANG, jestem nią absolutnie zachwycona!

Bluza/Sweatshirt KLIK
Boyfriend Jeans - Reserved
Buty - Nike Roshe Run








Miłego dnia kochani!

6 kwi 2015

PAPER TOWNS

Filmy na podstawie książek są jak dla mnie najlepszymi produkcjami. Ci, którzy książek w rękach woleliby nie mieć, z pewnością byli do czytania zmuszani albo trafiali na nudne pozycje. Kiedy zaintryguje mnie zwiastun mającego trafić do kin filmu, najpierw sprawdzam czy jest on oparty na jakiejś powieści. Czytając książki zawsze wyobrażam sobie postacie, miejsca, szczegóły na swój sposób. Kiedy oglądam film mogę sprawdzić czy moje wyobrażenia były choć trochę bliskie zamysłom reżysera. 
Osoby czytające mojego bloga doskonale wiedzą jak bardzo lubię książki J.M Greena. Niedawno dowiedziałam się, że już powstaje adaptacja powieści Papierowe miasta z Carą Delevingne w roli głównej! Film wejdzie do kin dopiero 31 lipca 2015 roku więc macie jeszcze sporo czasu aby doskonale zapoznać się z bohaterami książki i zagłębić się doskonale w historię Quentina Jacobsena zakochanego w koleżance, zbuntowanej Margo Roth Spiegelman. Nastolatkowie chodzą do tego samego liceum i są sąsiadami, to dziewczyna nie zwraca uwagi na swojego wielbiciela. Pewnego wieczoru w nudne życie chłopaka wkracza Margo, która wkrada się do jego pokoju i wciąga w niezły bałagan. Po szalonej nocy dziewczyna znika. Quentin wyrusza na poszukiwania idąc tropem skomplikowanych wskazówek, jakie Margo zostawiła tylko dla niego. Po drodze przekonuje się na własnej skórze, że ludzie są w rzeczywistości zupełnie inni niż sądzimy.






Oby Papierowe miasta okazały się takim sukcesem jak Gwiazd naszych wina!

2 kwi 2015

GIRLS JUST WANNA HAVE FUN

Kolejny miesiąc za nami. Co prawda kalendarzowa wiosna się już rozpoczęła, ale za okno jeszcze lepiej nie zaglądać. Na szczęście pogoda w żaden sposób nie wypłynęła na moje dzisiejsze plany. Wraz z Sandrą (klik) odwaliłyśmy kawał dobrej roboty. Nie obeszło się bez zdjęć, których efekty możecie podziwiać poniżej. Mogę również zdradzić, że szykujemy dla Was posty, w których pokażemy się od strony kulinarnej. 
Po przeczytaniu wszystkich Waszych życzeń, które wzięłam sobie głęboko do serca, czuję się bardzo zmotywowana i przepełniona pozytywną energią! Każdego dnia do mojego notatnika trafiają pomysły na zdjęcia i posty. Jestem także w trakcie rozmów ze wspaniałymi dziewczynami, które tak samo jak ja są spragnione niebanalnych kadrów i nowych doświadczeń. Zdjęcia będą odbywać się w Łodzi, nie mogę się doczekać!










Zauważyliście, że ostatnio pokochałam czarno-białe kadry? Sama nie mogę w to uwierzyć!

1 kwi 2015

HAPPY BIRTHDAY TO ME

Rok temu zdmuchując świeczki z urodzinowego tortu pomyślałam sobie, że po prostu chcę być szczęśliwa. Dziś bardzo to doceniam. Wiecie dlaczego? Bo moje życzenie się spełniło. Nie muszę chyba po raz kolejny powtarzać jak bardzo ten rok był dla mnie wyjątkowy. To oczywiste, nie zawsze wszystko jest idealnie. Zdarzyły się momenty zwątpienia czy rozczarowania. Ale zawsze miałam przy sobie kogoś kto starał się aby wszystko wróciło do normy a uśmiech znów powrócił. Każdy mały sukces motywował mnie do kolejnego kroku w przód. Jestem dumna, że dbałam o to aby znaleźć czas na spotkania ze wspaniałymi ludźmi, moje pasje oraz zabawę. Bo to właśnie takie chwile czynią mnie szczęśliwą, a nie te godziny, które spędzam w szkole na lekcjach czy poświęcam na pogłębianie swojej wiedzy.



Pamiętajcie, że najważniejsze jest to abyście to Wy czuli się szczęśliwi i żeby te pozytywne emocje towarzyszyły Wam każdego dnia. Znajdźcie coś co będzie sprawiało Wam radość a sami poczujecie, że się spełniacie i wykorzystujecie każdy dzień w pełni.

Dziękuję wszystkim za piękne życzenia!

27 mar 2015

Karolina

Piątek jest w zasadzie jedynym dniem w tygodniu, w którym nie odczuwam przymusu robienia czegokolwiek. Kilka godzin w szkole mija niesamowicie szybko. Popołudnia i wieczory spędzam w najlepszym towarzystwie. Późnym wieczorem nadrabiam zaległości instagramowe i bloggerowe, inspiruję się, znajduję chwilę na małe porządki i czynię spa moim włosom, czyli robię wszystko to na co nie przeznaczam dużo czasu w tygodniu.
Korzystając z wolnej chwili jednym okiem spoglądam na pieczące się w piekarniku cudo, drugim na ekran komputera i wybieram dla Was najlepsze zdjęcia zrobione w pośpiechu z moją cudowną siostrą.






Spokojnego wieczoru!

21 mar 2015

MINIMALIZM

Chyba nigdy nie osiągnę wystarczająco dużo zdolności organizacyjnych aby zaglądać tutaj częściej. Pisanie zarówno dla Was jak i dla samej siebie sprawia mi naprawdę dużo przyjemności. Niestety bardzo rzadko znajduję czas aby skorzystać z komputera i czymś się z Wami podzielić.

Im jestem starsza, tym bardziej doceniam drobne przyjemności. Zapach parzonej kawy. Ciepłe promienie słońca. Szczera rozmowa. Takie małe przyjemności, dzięki którym nasza codzienność staje się piękniejsza. Z biegiem czasu odkrywam w sobie coraz to nowe zmiany. Odkąd zaczęłam podchodzić racjonalnie do tego co mam, jak myślę i co robię, czuję, że nie ma wokół mnie rzeczy niepotrzebnych, a ja nie zawracam sobie głowy błahostkami. Jakiś czas temu spostrzegłam, że zmienia się mój punkt widzenia różnych spraw i poczułam, że naprawdę idę w dobrą stronę. W ciągu jednego dnia wyrzuciłam ze swojego pokoju wszystko co nie było mi już potrzebne i tylko zajmowało miejsce w moich czterech kątach. Kilka następnych miesięcy zajęło mi rozmyślanie nad ludźmi, którzy mnie otaczają. Wtedy przestałam dbać o niektóre znajomości, nabrałam dużo dystansu do ludzi, których zdarzało mi się nazywać przyjaciółmi. Był to jeden ze sposobów aby przekonać się na kogo naprawdę mogę liczyć. Domyślacie się zapewne ilu ich zostało.


Kolejnym etapem była niemal całkowita wymiana odzieży w mojej szafie. Zaczęło do niej przybywać ubrań w odcieniach bieli, czerni, szarości i pasteli, natomiast ubywało z niej rzeczy w kolorach, w których nie potrafiłam czuć się dobrze. Robiąc zakupy zaczęłam zwracać dużą uwagę na jakość rzeczy, które przynoszę ze sobą do domu. Zamiast kilku bluzek wybieram koszulę z wysokiej jakości materiału. Dzięki temu teraz rzadziej narzekam na niepasujące do siebie części garderoby. Zdecydowałam się również na remont pokoju, do którego trafiły białe meble oraz dużo dodatków w stonowanych barwach. Usunęłam ze ściany zegarek, który sprawiał, że byłam zestresowana z ciągłego pośpiechu i braku czasu. Przestałam używać komputera, aby zaoszczędzić czas zmarnowany na przewijaniu godzinami tablicy Facebooka. Domówki znajomych zaczęłam zamieniać na przyjemny czas spędzony przy ciepłej herbacie i dobrej książce lub w kuchni, rozwijając się kulinarnie.


Następnie bardzo często zdarzało mi się słyszeć o minimaliźmie i długo na ten temat rozmyślać. Tak naprawdę zanim spostrzegłam jak bardzo to słowo jest ostatnio nadużywane sama stałam się ofiarą minimalizmu. Dotarło do mnie, że sama od dłuższego czasu otaczam się rzeczami i wybieram takie relacje międzyludzkie, które wnoszą coś do mojego życia i sprawiają, że jestem szczęśliwa ze wszystkim tym co mam. Zrozumiałam, że przepych jest w złym guście.
Bardzo często pojęcie minimalizmu jest definiowane błędnie. Głównie pojawiło się to w sferze blogerek kiedy to większość stylizacji skupiała się na jeansach, białym t-shircie i czarnym obuwiu. Sztuką nie jest stworzenie prostego outfitu. Również przez osoby, które nie mają z tym nic wspólnego i próbują wprowadzić w swoje życie ogromne zmiany. Przecież nie chodzi tu o to aby zmieniać się, bo minimalizm jest w modzie. Również nie chodzi tu o to aby ograniczać się do posiadania 100 rzeczy albo ograniczenia swojej garderoby do 10 sztuk ubrań jak radzi Matt Souveny. Można powiedzieć, że to inne określenie racjonalnego podchodzenia do różnych spraw i rzeczy, które otaczają nas każdego dnia. To nie żadna nowość. Uważam, że obecnie ludzie mają po prostu większą potrzebę pozbywania się różnych przedmiotów i otaczania się osobami najbliższymi, dlatego tak dużo się o tym mówi. Dla mnie minimalizm to kwestia światopoglądu, stylu życia. Dotyczy różnych aspektów: materialnych, duchowych, intelektualnych, emocjonalnych. 
Najważniejsze dla mnie to bycie szczęśliwą i spełnioną. Otoczoną wspaniałymi ludźmi, którzy wnoszą do mojego życia same pozytywne rzeczy. Bycie pewną siebie i znającą poczucie własnej wartości. Zdolność cieszenia się z małych sukcesów i przyjemności.

A czym jest minimalizm dla Ciebie?

15 mar 2015

ANALOGI


Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Chcąc rozwijać się w kwestii fotografowania nie możemy robić zdjęć wyłącznie obiektywem dołączonym do zestawu. W pewnym momencie stwierdzamy, że możliwości są ograniczone. I to znacznie! Niestety, jeżeli chcemy zmienić szkiełko często musimy zapłacić za nie drugie tyle, co sam aparat. Nie każdy z nas może pozwolić sobie na zakup stałki czy obiektywu makro. I właśnie tutaj pojawia się zarówno tanie jak i dobre rozwiązanie. Analogi!

Co to jest obiektyw analogowy? 

W skrócie i wręcz powiedziałabym bardzo potocznie - obiektyw pochodzący od lustrzanki analogowej (na kliszę). Sporo osób korzysta z obiektywów analogowych w swoich cyfrowych lustrzankach.



Należy pamiętać o..

Po pierwsze, aby bezpośrednio podłączyć obiektyw analogowy do cyfrowego body, oba muszą mieć taki sam typ mocowania. Oczywiście jeśli obiektyw i lustrzanka są tej samej firmy to żaden problem nie powinien się pojawić. Gdy chcemy podłączyć obiektyw i body o różnych typach mocowań sprawa się komplikuje. Możemy wówczas posłużyć się pierścieniem pośrednim posiadającym z jednej strony typ mocowania odpowiadający temu, który jest w aparacie, z drugiej typ mocowania, który występuje w obiektywie. Musimy pamiętać, że ta metoda nie gwarantuje połączenia każdego aparatu z każdym obiektywem. Z uwagi na zbyt duże różnice konstrukcyjne mechanizmu mocowania, obiektywy niektórych producentów nie będą pasowały do aparatów innej marki i żaden pierścień tu nie pomoże. Ceny pierścieni są zróżnicowane i wahają się od kilku do ponad 100 PLN.

Musimy wiedzieć, że część automatyki obiektywu analogowego (np. autofokus) może nie działać po połączeniu z cyfrową lustrzanką. Zastosowanie pierścieni pośrednich oznacza, że traci się automatykę obiektywu – pierścienie nie przenoszą jej do aparatu. Obiektyw może też po prostu nie posiadać lub nie wspierać automatyki.





Obiektywy od Zenitów

Zenit to nazwa radzieckich aparatów analogowych. Sama mam przyjemność robienia zdjęć jednym z obiektywów od Zenitów. Zakupiony w idealnym stanie za mniej niż 50 PLN. Służy mi po dzień dzisiejszy. Aby podłączyć go do mojego Nikona potrzebowałam jedynie pierścienia pośredniego. Ściślej to Helios 44m-6 f/2. Jest to jasny obiektyw z powłoką MC, dzięki której obiektyw dobrze radzi sobie pod światło. Świetna alternatywa dla osób chcących zmierzyć się z fotografią portretową przed zainwestowaniem w obiektyw typowy dla portretów.



Podsumowując, stare konstrukcje obiektywów miały w sobie to coś, czego podobno nie mają współczesne obiektywy do lustrzanek cyfrowych. Fotografowanie obiektywami analogowymi jest warte zarówno poświęcenia temu czasu jak i efektów.