30 sty 2016

BACKLESS DRESS | SheIn


sukienka - bezpośredni link do sklepu | buty - Bershka









Spokojnego wieczoru kochani!

18 sty 2016

MONTHLY INSPIRATION: JANUARY


Styczeń ma to do siebie, że sam w sobie jest motywujący. Noworoczne postanowienia, chęć zmienienia czegokolwiek w swoim życiu. I nawet jeżeli ta zmiana trwa jedynie przez chwilę to liczy się tylko to, że staramy się coś zmienić, prawda? Nie ukrywam, że wraz z początkiem roku powróciły do mnie po długim czasie siły na przerwanie tej trwającej już długo monotonności i stania bezczynnie w miejscu. Kochani, nie zapominajcie, że to tylko my decydujemy o biegu naszego życia. Pora przestać oglądać się za siebie i na innych. W życiu wygrywa tylko ten, kto pokonał samego siebie. Kto pokonał swój strach, lenistwo, swoją nieśmiałość. Trzymam kciuki!


Nigdy nie zapominajcie o tym, by brać z życia jak najwięcej, nie bójcie się ryzykować, płakać ani być szczęśliwymi. Najważniejsze to być w drodze. Każdego dnia robić krok do przodu.


Rób to, czego inni nie robią, by mieć to, czego inni nie mają.




Każdy z nas ma dwa dni wolnego. Dwa dni, w których nic nie zrobimy. Jeden to wczoraj, drugi to jutro. Tylko dziś bądź pracowity. To wystarczy.


Nie obniżaj swoich oczekiwań, by dorównały rezultatom Twojego działania. Podnieś poziom działania, by wyrównać do poziomu Twoich oczekiwań. Spodziewaj się po sobie najlepszego, a potem zrób wszystko, co konieczne, by stało się to rzeczywistością.



Trzymaj się z dala od ludzi, którzy próbują pomniejszać Twoje ambicje. Mali ludzie zawsze tak robią, a naprawdę wielcy sprawiają, że czujesz, że i Ty możesz być wielki.



Wychodzę z założenia, że w życiu trzeba robić to, co nam sprawia radość. Zbyt wielu ludzi robi rzeczy, których tak naprawdę nie lubi czy nawet nie znosi, mając wiecznie nadzieję, że nadejdą te lepsze czasy. Ale one często nie nadchodzą, prawda? Czy warto budować wielki dom przez pół życia, by mieszkać w nim rok, dwa? Gdzie jest sens w wykonywaniu pracy, której się nienawidzi, po to, bo może kiedyś, coś? Jaki wreszcie cel w udawaniu przez całe życie kogoś, kim się nie jest, byle tylko spodobać się otoczeniu?




Pierwsza zasada życia. Rób rzeczy, których się boisz.




Całuję! :-*

30 gru 2015

2016, please be good | SheIn


kurtka - KLIK | spodnie - H&M | buty - Primark

Witajcie kochani! Ostatnie dni przyniosły mi wiele wypoczynku, wewnętrznej ciszy i przede wszystkim czasu, dzięki któremu mogłam podsumować mijający rok. Wychodzę z niego z bagażem pełnym doświadczeń i przecudownych chwil. Nie spodziewałam się, że przyniesie mi tyle dobrego. Jestem dumna z tego, co osiągnęłam. W dużej mierze poruszam tutaj temat mojego bloga, którego udało mi się w tym roku rozwinąć o wspaniałe współprace, nowe znajomości, dobre zdjęcia. Przede wszystkim każdego dnia odczuwam satysfakcję z tego, co robię. Łączę blogowanie z moją największą pasją, którą jest fotografia. Nie mogłabym z tego zrezygnować!







Kolejną rzecz, jaką udało mi się osiągnąć to zaakceptowanie samej siebie. Pamiętam kiedy jeszcze kilka miesięcy temu przyznałam się w jednym z postów, że mam z tym ogromny problem. Pamiętam też Wasze reakcje, wszystkie wiadomości, które do mnie napłynęły. Udało mi się. Od kilku miesięcy żyję w zgodzie z samą sobą i mam się dobrze! 










Nic nie przyszło do mnie samo, prędzej samo odeszło. Na wszystko musiałam zapracować, poświęcić swój czas. Zrozumiałam, że warto zaufać ludziom. Odnalazłam ludzi, na których naprawdę mogę liczyć. Mam prawdziwych przyjaciół. 




Nauczyłam się bardziej dbać o siebie, swoje zdrowie. Doceniam to. Zrozumiałam, że codzienne obowiązki to nie wszystko. Jak każdy miewam słabsze chwile. Skupiam się wtedy wyłącznie na sobie. Coraz częściej spędzam godziny na przemyśleniach, analizowaniu swoich małych sukcesów i porażek, podejmowaniu decyzji. Warto dbać o wewnętrzną równowagę.







Poza tym był to rok naprawdę udanych wyjazdów, zwłaszcza do Anglii, z której wróciłam z nowymi doświadczeniami oraz pięknych chwil spędzonych w towarzystwie wspaniałych ludzi.
Na pewno był to rok lepszy od poprzedniego i wierzę, że kolejny pozostawi po sobie jeszcze więcej pozytywnych wspomnień.
Kochani, niech 2016 będzie lepszy dla nas wszystkich. Przede wszystkim bądźmy szczęśliwi i dbajmy o dobro swoje oraz bliskich. Spełniajmy się we wszystkim tym co kochamy i zarażajmy tym innych. 
Całuję, Justyna! ;-*


20 gru 2015

YANKEE CANDLE: CRANBERRY ICE


Dzień dobry kochani! Dziś przybywam tutaj z recenzją zapachu od Yankee Candle, który co prawda jest zaproponowany na miesiąc listopad, lecz ja przywykłam od tamtego roku palić go w pierwszej połowie grudnia.
Niech nie zmyli Was poznawanie tego wosku na zimno. W moim odczuciu jest to zapach dość intensywny pod względem słodkości. Po nazwie może się wydawać, że ma on w sobie orzeźwiającą nutę, z czym się osobiście nie zgodzę. Kwaskowatość wyczuwalna, owszem, lecz w dalszym ciągu zaliczam ten zapach do słodziaków. Cała ta żurawinowa słodycz kojarzy mi się bardziej z jej smakiem niż zapachem. Za pierwszym razem oczekiwałam od tego wosku większego orzeźwienia, lecz muszę przyznać, że polubiłam go na tyle aby sprawić go sobie kolejny raz.
Po zgaszeniu zapach utrzymuje się jeszcze jakiś czas w pomieszczeniu, co jest jego kolejną zaletą.
Jeżeli chodzi o intensywność to naprawdę jest on w stanie otulić sobą calutkie mieszkanie. Zapach unoszący się nad kominkiem może niektórych przyprawić o zawroty głowy, w co nie wątpię. Jednak rozchodząc się po mieszkaniu sprawia wrażenie wręcz idealnie wyważonego.



Zapach cierpkiej i jednocześnie słodkiej żurawiny otulonej lodową świeżością.

Z kolejnym przybywam już niebawem.
Spokojnej niedzieli!